RSS
niedziela, 25 września 2016

Wiem, że powieje kolekcjonerem agrafek, ale mam kolejne... Tym razem przypinały pięciocyfrowy numer startowy :)

Kolejna piątka pokonana! Czas gigant, bieg-peterda. 28 minut. Mój najlepszy dotychczasowy wynik. O trzy minuty lepiej niż w Samsungu trzy tygodnie temu. I miałam zapas. Na 3 tysiące startujących: kobiet i mężczyzn, byłam w połowie. Mam nadzieję, że będą jakieś szczegółowsze statystki, to powiem Wam jak wypadłam na tle samych kobiet, albo przynajmniej grupy wiekowej :) Mijałam mężczyzn. Dobiegali na metę po mnie. I dużo ich minęłam. 

A bieg koedukacyjny ma swój urok. Niezła dupeczka, ale mijamy (to było o mnie :)NIEZŁA DUPECZKA :))) Albo biegło takich trzech gości i pokrzykiwali: Kto ma kaca rękę do góry?!!! Qrde jesteśmy jedyni... Ale pakiety były wykupione :)

Jadąc wczoraj po pakiet i wyłączając dziś rano o szóstej budzik zakładałam, że to koniec biegów na ten rok. Ale tak jestem naładowana, że nie mogę Wam tego obiecać :)

I seria z tradycyjnymi podskokami na mecie :)

12:22, lemon-granita
Link Komentarze (2) »
sobota, 24 września 2016

Jest w roku kilka uczt dla papierożerców... Lubię takie uczty. Dużo kupuję przez Internet, ale lubię podotykać i co tu kryć... wynaleźć, bo na targach i w showroomach bywają rzeczy niesłychane. W grafiku do końcu roku wpisałam jeszcze dwie takie imprezy i na jedną z nich (poświęconą piórom i kaligrafii) chcę nawet wyciągnąć tatę.

Co doszło dziś, macie w górnej części obrazka. TO w dolnej, to dzisiejsze odkrycia, które dojdą przez net. Ja, Bobik to torba z obrazkiem z książki, którą mamy od dawna i lubimy baaardzo. Binek i Pulpet, to świetna książka do opowiadania (czyli bez słów). Bardzo lubię taką formę, Mieszko wykazuje dużą chęć do nauki czytania, więc to ostatni dzwonek na takie książeczki. Są zakładki magnetyczne, które będą już do woreczków adwentowych, album: Kto to jest artysta, który dostałam i dizajnerskie zapałki. Z zapałkami jest ciekawa akcja, bo etykiety na zapałki bardzo wiele lat temu produkował mój dziadek. I do zapałek, jako przedmiotu mam duży sentyment, choć ich zużycie mam niewielkie. A okazało się, że to wraca (takie labelowanie) i bardzo mi się to podoba (Oficyna Peryferie). Kupiłam 3 zestawy z polskimi Himalaistami i jazzmanami i po prostu je rozdam. W ciekawostkach rzeczy kupionych są też temporary tatoos, czyli dość trwałe zmywalne tatuaże (Atramento). To co jest w nich niezwykłe, to To, że wzory powstały na podstawie oryginalnych tatuaży więziennych z początku XX wieku (po co mi one- wyjaśnię później ;). Są też oczywiście kolejne kartki i przepiśnik (Wondermarket), który jest takim gnębiącym mnie fetyszem, chociaż mam tak fatalny charakter pisma, że nie sądzę bym kiedyś zaczęła zapisywać przepisy ręcznie :)

Dół to trzy książki, które muszę kupić. Długo rozmawiałam z osobami odpowiedzialnymi za te książki, obejrzałam je i są cudowne. Bahar znaczy Wiosna i Opowieści Spod Drzewa Oliwnego będą dla Łucji, a "Elementarzem dla dzieci z dysleksją" będę katować Lilianę. Panna czyta coraz lepiej, ale połyka literki jak pisze. I ta książka to fantastyczny pomocnik do nauki pisania przy tego typu błędach.

Kolejna taka wyprawa w listopadzie! :)

17:52, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 września 2016

Wieczór. Tradycyjna dyskusja z Mieszkiem:

  • Nie gaś światła.
  • Albo gaszę, albo się nie kładę. Jak wolisz.
  • Zapalone światło, a Ty leżysz ze mną.

Itd. W końcu wygrywam, gaszę światło, kładę się obok młodego i po pięciu minutach mogę się przenieść do dziewczyn.

  • Lilka, posuń się, to się z Tobą położę.
  • Dzisiaj Ty od ściany.
  • Nie. Zawsze przy ścianie śpi gospodarz.
  • Niech Ci będzie :)

<><>

Trochę jestem w biegu, bo dziś w przedszkolu ognisko. Zaraz panny wrócą ze szkoły i jedziemy. Ognisko jest co roku, robią je dla maluchów strażacy i chodzi o integrację dzieci i rodziców. Kiełbaski mamy, buły i jabłka też, a patyczki sobie na miejscu wystrugamy. Kilka zdjęć wrzucę po imprezie :)

<><>

19:00 update

Super było :) To jest coś za czym będę tęskniła jak Mieszko skończy przedszkole. Strażacy, przygotowane ognisko i weselny zespół, które wszystkie piosenki dedykował pani dyrektor (ona chyba jest ich dobrą znajomą). Bawić można się całą noc! :)

11:51, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 września 2016
  • Mamo, chciałbym mieć brata.
  • Ale chcesz, żebym była w ciąży i żebyś miał małego braciszka? Jesteś pewien?
  • Nie chcę małego. Chcę żeby Lila była chłopcem.
  • Porozmawiam z nią.

 

  • Liliana, Mieszko chce mieć brata.
  • No i?
  • No i nie chce małego mądrali z kręconymi włosami, a chce byś Ty była chłopcem.
  • A tak się da?
  • Technicznie tak. Trzeba by Ci tylko COŚ doczepić.
  • A fuj!

:)

<><>

Łucja ma jakiś projekt z rzeżuchą do szkoły. Dwa dni szukałam po sklepach tej rzeżuchy. Ani w ogrodniczych, ani w supermarketach nie ma. Cebulki owszem, ale nasionka to nie ten sezon. Byłam nawet w kwiaciarniach... I dziś zdobyłam JEDNĄ (ostatnią) saszetkę nasionek... Na wiosnę muszę pamiętać by kupić na zapas, bo pewnie w przyszłym roku Lilka będzie mieć taki sam projekt! W sklepach, gdzie nasionka były.. było wszystko, oprócz rzeżuchy! (powinna być tam, gdzie ta biała karteczka ;)



13:20, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 września 2016

U Mieszka i Lilki już były, u Łucji jutro. W przedszkolu poszła do góry opłata za radę rodziców, ale jest tak bogaty program zajęć dla dzieci, że to absolutnie uzasadnione. Minęły raptem dwa tygodnie, a oni już mieli koncert (trąbka i jej możliwości muzyczne) i teatrzyk. Szatnię zdobią wielkie grupowe malarskie arcydzieła, czyli duże arkusze szarego papieru, które były w wyprawce już są używane. U Lilki wałkowano temat zielonej szkoły (będzie, pytanie czy 3 czy 5 dni) i nadchodzących wycieczek. Będą w Muzeum Bombek i na jakimś zamku. 1 w tygodniu będzie dyktando i raz w tygodniu kartkówka z tabliczki mnożenia. W obu placówkach jest duży nacisk na rozwój czytelnictwa. U Mieszka mówiono, że należy dzieciom czytać i dalej będzie akcja biblioteczka. U Lilki dzieci mają przynosić własne książki (nie lektury) i codziennie w szkole będą samodzielnie przez 10 minut czytać. Zajęcia na świetlicy ruszą od października. Łucja chce chodzić na dodatkowy taniec 2x w tygodniu, a nie 1x jak to ma teraz, ale to zaczekam aż będzie październik i sprawy szkolne będą mieć większy rozpęd. Zobaczymy zresztą co powiedzą na zebraniu jutro.

<>

Macie obrazek z cyklu nauczycielskie znoje ;)

  • Dostaniesz zaliczenie jak odpowiesz mi na jedno pytanie. Gdzie leży UFA?
  • Tam.
  • Gdzie tam?
  • A to już kolejne pytanie :)

20:32, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 września 2016

  • Liliana sama czyta lekturę. To super, bo jeszcze rok temu było tak, że ona czytała stronę, a ja resztę rozdziału. W tym roku lekturę o przysłowiach i powiedzonkach mają na październik i ona czyta SAMA. Btw. to ciekawe, bo ona ich w ogóle NIE zna i chyba to... moja wina. Współczesny język polski zmierza w  do eliminacji powiedzonek (tak mi się wydaje). Ja znam je wszystkie, ale ona praktycznie żadnego.
  • Łucji nauczyciel informatyki przyjeżdża do szkoły kabrioletem :) A myśleliście, że państwowa szkoła to słaba przestrzeń do lansu? Wszystkie dzieciaki go uwielbiają :)
  • Najbardziej załadowane będą w tym roku środy i wtedy z logistyką będzie mi pomagać Lutka. Zajmie się Mieszkiem gdy ja będę z pannami na tańcach. I przyjedzie do nas z zupą, którą dziewczyny będą jeść zaraz po szkole (w zamian ja będę jej robić pasty :)
  • Pianino OBIE panny będą mieć w Goku w czwartek zaraz po lekcjach, do godziny 16-stej (świetny układ).
  • Liliana zasypia o 9:30. To bardzo dobra zmiana po wakacyjnym rozregulowaniu, kiedy to zasypiała o 23-ciej, a nawet o 24-tej. Staram się to jeszcze bardziej przesunąć w stronę 21-szej.
  • Zakupy na rynku zrobione (kupiłam też czarną rzepę i wrzuciłam do twarożku), docelowo rynek będę załatwiać w piątki, bo we wtorki i środy będzie siłownia.
  • Zasadziłam wrzosy przed domem. W lecie miałam taki zielony gąszcz w donicy, tkwiły w tym wiatraczki i gdzieniegdzie coś kwitło, a dziś na zakupach zobaczyłam te poprzeceniane już wrzosy i zamarzył mi się wrzosowy ład.
  • Zabrali mi dziś zielone i szkło, wywaliłam dwie narzuty zużyte przez psa i wymieniłam dwie przepalane żarówki. Lubię ten ład roku szkolnego :)
  • Wczoraj kupując pastę do zębów dla Mieszka kupiłam też to osławione syberyjskie czarne mydło. Jest niesamowite. Wrażenia z pierwszego użytkowania mistyczne ;) W sklepie było też białe i kwiatowe, ale to kolejnym razem!
14:58, lemon-granita
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 19 września 2016

Poniedziałki to takie dni na ogarnianie. Skończyła się pasta do zębów dla Mieszka i woda mineralna :) Nie mam pomysłu na obiad, ale mam pomysł na pasty! Zaczęło się od tego artykułu i pastę z pieczonej marchewki mogę już Wam polecić. Mam ochotę na pastę z zielonego groszku (mrożony już jest na liście najbliższych zakupów) i jajeczną. Ciekawi mnie tez pasta z pieczonych buraków (jutro na rynku muszę kupić buraki). Dzieciaki oczywiście tego nie ruszą, ale brakuje MI smarowideł na kanapki. Wiosną miałam fazę na hamburgery i to były fajne obiadowe koncepcje, a z jesienią zamarzyły mi się pasty. Na śniadania i na kolacje.

Na bieżąco będę dawać znać. Większość dobrze jest zjeść w ciągu dwóch dni, więc robię takie porcje małe, ale oczywiście roboty przy tym jest tyle samo. Na razie polecam humus, który robię już bez podglądania do TEGO przepisu i jako taką ciekawostkę pastę marchwiową. Jajeczną muszę znaleźć jakąś inną wersję, bo nie przepadam za rodzynkami.

<><>

Wkleję Wam obrazek z netu. Strasznie mi się podoba. I to nie w kategoriach: ale jaja, ale autentyczne: SUPER! Wielkie cytaty nieznanych ludzi. Dużo tego w necie i wiele jest takich niezwykle pozytywnych. Mówienie z pasją o codziennych rzeczach. Btw. ja też takie brzoskwinie lubię! :)

14:51, lemon-granita
Link Komentarze (2) »
niedziela, 18 września 2016
  • Na trzy?
  • Na trzy. Ale zanim TO zrobimy muszę się do czegoś przyznać. Dawno tego nie robiłam, a... chyba mam w domu mysz. Tzn. jedna była na pewno, a nie wiem czy kolejna się nie wprowadziła. Także nie wiem co znajdziemy za tą zmywarką.
  • Damy radę. Raz...

Mam najcudowniejszą polisę na dom na świecie! Moja zmywarka ZNOWU działa. a życie ZNOWU jest cudowne! Gość od assistance, przybył wczoraj późno w nocy (miał być w poniedziałek, ale miała jakąś wielką nagłą awarię) i był bardzo w porządku, chociaż musiałam mu podać MÓJ pesel, czego nie lubię robić :/ Lecz wynagrodził mi to wychodząc i mówiąc:

  • Może jestem piętnaście lat młodszy, ale mam duże doświadczenie... W serwisowaniu zmywarek. :D

Załadował mi zmywarkę, żeby pokazać jak prawidłowo układać talerze i wymienił pompę ciepła, którą rozwaliłam stickerami do śniadaniówek :/ Bezmyślnie wrzucałam je do koszyka na sztućce, a one stamtąd wyskakiwały pod wpływem wody i przedostawały do pompy przez filtr. No i rozwaliły ją :/

<><>

Liliana miała zrobić eko-zabawkę do szkoły na jutro. Zmajstrowała więc rano dwa ptaki z butelek plastikowych. Rozcinałam plastik JA, żeby się nie pocięła i pomagałam sklejać, bo używałyśmy pistoleta, a on jednak może poparzyć. Ale jej był pomysł, ona ładowała kulki do środka, kształtowała dzioby, przyklejała oczy i piórka.

19:08, lemon-granita
Link Komentarze (4) »
sobota, 17 września 2016

Widzicie to fioletowe turbocharged s14? To moje auto było! Tyle, że za moich (bardzo odległych) czasów było czarne :) Ha, a myśleliście, że zawsze blado-zielonym kombi jeździłam? No, dobra, nowy właściciel jest nieporównywalnie lepszym kierowcą niż ja (byłam i jestem) i tytuł mistrza mu się zdecydowanie należy.

Dzisiejsza wycieczka była DLA Młodego. Grafik zajęć mamy jednak bardziej kobiecy, brat mi się nie martwi, że młody taki emo rośnie, więc męskie elementy atrakcji są nam potrzebne. Chciałam IM przede wszystkim pokazać drifting, ale dziewczyny przekonał koncert Margaret (bo obie są jej fankami). Ludzi oczywiście trochę za dużo, ale były i leżaki, cała masa food trucków i sporo telebimów, a jak chcieliśmy stanąć bliżej to TEŻ się miejsca znalazły.

Impreza miała formę rodzinnego pikniku, było więc sporo atrakcji dla dzieci. Najbardziej nam się spodobały auta z filmów. Z Parku Jurajskiego, z Powrotu do Przeszłości, Jaskiniowców, Batmana czy Scoobi Doo. Bałam się nawet, że zabraknie mi miejsca na karcie w aparacie. Dziewczynom podobał się koncert, który też fajnie wyszedł na wielkiej platformie ciężarówki.

A tak zmierzamy na koncert:

I teraz AUTA FILMOWE ;) Powrót do przeszłości jako pierwszy ;)

I na koniec szaleństwo w Scooby Doo-wozie ;) Mistery machine :)

Taka nam wyszła samochodowa sobota! :)

18:58, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 września 2016

Noc Muzeum na pewno kojarzycie. Zawsze w maju placówki muzealne, miejsca użyteczności publicznej i zakątki niedostępne zwiedzającym na co dzień, otwierają się na kilka nocnych godzin. Bardzo fajne i bardzo popularne wydarzenie. Ale oto powstało kolejne, które też warto obserwować. W tym będzie tego druga edycja, na razie biorą w tym udział tylko dwa miasta, ale będzie to rosnąć lawinowo i może za rok jeszcze nie, ale za dwa powinno już być ogólnopolskie.

Noc Świątyń. Rękę na pulsie trzeba będzie mieć zawsze w połowie września i wtedy niezależnie od wyznania będzie można obejrzeć wybrane świątynie. Koncerty organowe, koncerty chórów cerkiewnych, czy chórów Gospel. Można zabrać dzieci i podczas jednej wycieczki pokazać mi meczet, kościół środowisk twórczych, cerkiew i synagogę. W świątyniach są wykłady, prelekcje i warsztaty. Być może w przyszłości będzie można zwiedzić loże masońskie, jak to jest w Londynie? :)

Jak wiecie staram się wychowywać dzieci, może nie tyle w ateizmie, co w świadomości o współistnieniu różnych religii. Z tolerancją stoimy ostatnio narodowo słabo, więc każda akcja nagłaśniająca wielokulturowość jest ważna. Jak ktoś da radę, to jutro wieczorem II NOC Świątyń!

<>

Wiedzieliście nius dnia? Nasa zaktualizowała Znaki Zodiaku. Wychodzi na to, że nie jestem już Wagą, a Panną. Czyli LUBIĘ porządek??? :) Pannom się nic nie zmieniło, ale Mieszko jest nie Koziorożcem, ale Strzelcem :) Za to dziadek nie jest już Strzelcem, a Wężownikim :) Nowym znakiem zodiaku :)

  • Koziorożec:  20.01-16.02
  • Wodnik: 17.02-11.03
  • Ryby: 11.03-18.04
  • Baran: 19.04-13.05
  • Byk: 14.05-21.06
  • Bliźniaki: 21.06-20.07
  • Rak: 21.07-10.08
  • Lew: 10.08-16.09
  • Panna: 17.09-30.10
  • Waga: 30.10-23.11
  • Skorpion: 24.11-29.11
  • Wężownik: 29.11-17.12
  • Strzelec: 18.12-20.01
11:10, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 września 2016

Wieczorem leżę na dywanie w pokoju dziewczyn i gadamy. Mieszko za ścianą zasypia pierwszy, więc te 10 minut zanim Łucja zaśnie, a Lilka zacznie odwalać show: Po co jest sen i ja DZIŚ nie śpię, rozmawiamy... O naszym życiu, o tym jak były malutkie, o tym dlaczego jest tak, a nie inaczej. Lilka:

  • Mamo, a dlaczego dzieci mają takie marzenia, że zostaną strażakami, albo kimś takim, a jak dorastają to pracują w biurze?
  • Mamo, mogę ja jej odpowiedzieć?
  • Mów Łucza.
  • Bo przestają wierzyć że są wyjątkowi. I wydaje się im, że nie potrafią robić nic niezwykłego.
  • Bardzo ładnie.

Powiem szczerze, że szykowałam jakąś odpowiedź, o zarobkach, godzinach pracy i stałej pensji, ale odpowiedź Łucji jest naprawdę niezła :)

<><>

Przeczytałam fajny artykuł o basenach w uzdrowiskach. Jak byliśmy w Rymanowie i tak włóczyliśmy się po miasteczku, to były drogowskazy basen, ale NIE mieliśmy ze sobą kostiumów. A wygląda na to, że warto jednak je zabierać. Dawno temu, jeszcze jak była tylko Łucja, byliśmy w Miszkolcu na Węgrzech, no a tych wakacjach Łucja była w Uniejowie. I tyle było by naszych kąpieli uzdrowiskowych. Największa koncentracja basenów z wyjątkową wodą jest w uzdrowiskach na Śląsku: Lądek Zdrój (foto niżej), Cieplice (najgorętsze źródła w Polsce, świetne na kości i oczy), Świeradów, Czerniawa (dwa ostatnie mają dużą koncentrację radonu, czyli gazu odpowiadającego za hormony, witalność i starzenie). Niesamowita jest też woda z bardziej centralnie położonego Solca Zdroju. Nasycona siarczanami regeneruje tkanki i usuwa zmęczenie. Jest również borowinowy Połczyn w Zachodnio-Pomorskim, którego reklamować nie trzeba (kobiece sprawy). Linkuję, bo może sama się kiedyś wybiorę :)

11:47, lemon-granita
Link Komentarze (2) »
środa, 14 września 2016

Dziewczyny odrabiają lekcje. Lila musi napisać o Sejmie i Senacie, Łucja ma dwie strony równań z matematyki. Zaczyna Lilka:

  • O, nie... Ale nuda... Znowu muszę pisać...
  • O, nie... Ale nuda... Znowu muszę liczyć....
  • MAMO!!! Czy możemy zamienić się lekcjami???

 

  • NIEEEEE!!! :)

<>

Panny zaczęły zajęcia taneczne. Są po pierwszych zajęciach i podoba się im. Będą chodziły w środy do specjalnej szkoły tańca i będą się uczyć tańczyć latino. Żal mi strasznie baletu, który ćwiczyły przez pięć lat, podobała mi się dyscyplina prowadzącej i sposób prowadzenia zajęć. Aaale, chciały iść na to latino. Niech im więc będzie, chociaż strojów baletowych nie wywalam :) Ponadto obie będą miały zajęcia taneczne w szkole, razem z dziewczynkami ze swoich klas.

Mieszko będzie chodził na Sambę. Nie byłam przekonana do Zumby, bo to jednak fitness, a nie taniec. Zresztą Zumba, podobnie jak Hip-Hop to bardzo liczne grupy i mam wrażenie, że to jest żywioł. Natomiast Sambę prowadzi latynoska, jest limit osób w grupie i w grupie dzieci jest już jedna Mieszkowa koleżanka. Sambę będzie miał w czwartki.

<><>

Wkleję Wam też fotkę z jednego naszego wynalazku. Właściwie to nie naszego, bo z netu, ale nie pamiętam u kogo to obejrzałam. Bierzemy woreczek strunowy i słomkę. Wkładamy TREŚĆ do środka, zapinamy i przez słomkę włożoną w krawędź wciągamy powietrze. I szczerze mówiąc takie prowizoryczne próżniowe pakowanie trzyma się. To jest super ważne przy jabłkach, bo wiadomo, że ciemnieją, a tak przygotowałam, pojechałam na te tańce i podczas kiedy panny tańczyły my zrobiliśmy sobie z Mieszkiem na barierce, przez tą szkołą, piknik.

19:58, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 września 2016

Wszystkie urządzenia agd/rtv u mnie w domu mają jakąś określoną żywotność. Mam wrażenie, że zużywają mi się szybciej niż innym, ale zawsze tak było. Takie np. żelazko, jakie by nie było, po dwóch latach przestaje działać. Zakamienia się, przestaje się nagrzewać, albo rozpada się płyta grzewcza. Mam wrażenie, że byłabym idealnym testerem. Ale co gorsza, jak coś się wali, to wszystko naraz. Od dwóch lat ledwo działa pralka, ostatnio wywaliła korki, więc chyba się w końcu rozwali. Programator się zacina a hydraulik dwa lata temu naprawę uznał za równą 70% nowej. Przestawił wtedy coś w programatorze i miało to być na pół roku max...

No a ponieważ to wszystko idzie parami zawiesiła się i zmywarka... Do zmywarki zaraz przyjedzie hydraulik z ubezpieczenia i miejmy nadzieję, że kod błędu jaki mi się wyświetla na wyświetlaczu będzie można naprawić.

Pralkę zasypałam kretem, zalałam wrzątkiem i nastawiłam pranie dywaników. Na razie DZIAŁA, nie powtarzajcie tego w domu, ale czułam, że nie mam nic do stracenia ;)

<>

A żeby nie było tak smętnie, mam dla Was jeszcze kilka fotek z Kolorowego. Zrobionych przez osoby zewnętrzne, które stały w różnych odcinkach trasy jak paparazzi, a teraz z ich stron z setek zdjęć wyszukuję NAS :)

To, chwilę przed biegiem - przypinam numery startowe dzieciakom:

To niżej, to chwilę po starcie. Biegniemy jeszcze w takiej zbitej ludzkiej masie. Btw. w biegu wzięło udział 11 tys osób, co czyni ten bieg chyba najliczniejszym z odbywających się w Polsce:

Niżej nas nie ma. Ale macie fotkę Tęczysława. Tęczysław jest maskotką biegu i Tęczysław był pacerem, czyli kimś kto biegnie i pokazuje trasę. Tęczysława PLUSZOWEGO oczywiście mamy :) To maskotka Mieszka, który wczoraj wieczorem postanowił, że jego urodziny będą co roku na 10 września!

I najbardziej szałowe z fot, czyli nasz przebieg przez NIEBIESKI tunel. Btw. widzicie moje włosy? Było 30 stopni, ja byłam mokra, a one się trzymają. Bez lakieru :))

I jeszcze PO-biegowe jak zużywamy PROSZKI :)

12:27, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 września 2016
  • Mamo, a czy jak Ty byłaś mała, to jeździłaś na dinozaurach?
  • JA?
  • Tak.
  • Tak, Mieszko. Jeździłam.
  • A rozmawiałaś przez telefon z wielkiej muszli?
  • Oczywiście.
  • Żartujesz! W Polsce nie ma wielkich muszli!

:)

  • MAMO!!! Zobacz, jak gram w golfa!

Ciupagą ;0

13:54, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 września 2016

Nie uważacie, że żołądź nie powinien się nazywać żołądź? :) Tyle niepotrzebnej dwuznaczności w tym przyziemnym codziennym życiu :)

A lubię. Zbieram do kieszeni/po kieszeniach i zalegają po różnych domowych zakarmarkach.

Wymiana wianka. Dla nas i dla dziadków. Ściągamy letnie, wieszamy jesienne. Żołędzie i len (pamiętacie, że w Krośnie włączyła mi się opcja hurt jak zobaczył suszone wiechcie lnu?).

11:04, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 150

Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers