RSS
sobota, 27 maja 2017

Zeszły po schodach całą trójką... :) Niosąc róże i prezenty. Popakowane i w rękach. Rysunki i babeczki do kąpieli (bo to okazuje się TO robiła Liliana w szkole). Na rysunkach zachody słońca, serca. Rozczuliły mnie te od Mieszka: "Mama nastolatka", "Kwadratowe serce" i "Rzygający ptak" ;) No i wyznanie o moich oczach :)

<><>

A dziś jak już się wyspaliśmy poszliśmy na gminny piknik. Dawno nie bywaliśmy w takich miejscach, one są jednak dość męczące, ale raz na jakiś czas MOŻNA. Strażacy wylewali pianę, panie z Gok-u malowały buzie, były jakieś stragany z lokalnym rękodziełem, dmuchańce i duuużo waty cukrowej :D

<><>

Czytałam fajny wywiad z Łukaszem Orbitowskim. No dobra, jest średni, nic w nim nie ma nowego, ale dwa momenty są fajne:

"10 lat temu doprowadziłem swoje życie do punktu zgodnego z oczekiwaniami społecznymi."

"Młodość jest niefajna, a dzieciństwo jest w ogóle okropne. Nie ma nic gorszego niż bycie dzieckiem. Nie dysponujesz samą sobą. Bardzo szybko chciałem być dorosły, tęskniłem za odpowiedzialnością, za męskością, za prawdziwym życiem i wyzwaniami, za cierpieniem. Wszystko to dostałem."

20:05, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 maja 2017

Moja mama nie jest typem udzielającym porad. Nie wiem dlaczego. Może uważa, że w problemach najważniejsze jest tempo rozwiązania, a nie metoda? Może uważa, że nie ma życiowej recepty na nic? A może po prostu ich nie lubi...

Niemniej jednak doczekałam się od niej trzech życiowych tipów. Co ciekawe, wszystkie w okolicach 30-stki, kiedy przeżywałam pierwsze poważne zawirowania miłosne.

1. Jechałyśmy samochodem. Ja prowadziłam, mama siedziała obok. Zatrzymaliśmy się, żeby przepuścić pieszych, którzy wchodzili na wysepkę tramwajową. I był tam chłopak. Powiedziałam wtedy do mamy: Ten był by nawet niezły, zobacz mamuś! A Lutka mi odpowiedziała: Justysiu, mężczyzna Twojego życia z pewnością nie jeździ tramwajem.

2. Druga to była porada kulinarna. Moja mama robi wybitne zupy i w żaden sposób nie zbliżam się do niej poziomem (w kwestii zup). I pewnego razu mi zdradziła: Bo ja pomidorową dosładzam.

3. Trzecia porada też była damsko-męska. Miałam wtedy takiego wielbiciela i opowiadałam o nim mamie: To był by bardzo rozsądny wybór... Jest wysoki, przystojny, ma odpowiedzialną pracę i niezłe auto... Tylko, że jest strasznie nudny. I mama mi wtedy powiedziała: Unikaj nudnych facetów. Urzędy są pełne takich smutasów, a nie ma nic gorszego niż nudny facet.


Pomyślcie dziś o tych wszystkich wskazówkach jakie dostaliście od Waszych mam :) One są naprawdę bardzo mądre :) Btw. nie wiem jeszcze jakie prezenty JA dostanę dziś od dzieci, bo tak jak już pisałam, od tygodnia nie MOGĘ wchodzić na strych bo coś tam szykują. Ale na biurku Liliany znalazłam fragment wiersza. I stało się jasne, dlaczego mnie męczyła jaki jest rym do mamo...

10:58, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 maja 2017
  • Dziś na religii, pan Paweł puścił nam film - rozgadała się w wannie Liliana.
  • O czym był ten film?
  • O Abrahamie...
  • Lincolnie?- wtrąciła się Łucja.
  • NIE! Abrahamie i Izaaku.
  • Izaku Newtonie? - psuła opowieść Łucja...
  • NIE!
  • Łucza, daj jej skończyć.
  • I wiesz on nie miał dzieci...[...]I była niewolnica... [...]A potem urodził mu się syn... I Bóg kazał mu go zabić. Ja myślę, że Abraham nie kochał swojego syna.
  • Nie do końca tak...

Podoba mi się, że Liliana myśli. Że ogląda te różne rzeczy i coś tam w głowie kombinuje. Nie jest tak, że wpada jednym uchem/okiem i gdzieś ginie. Każdą informację panna przetwarza.

<>

No i zakończony Biały Tydzień! We wtorek się spóźniliśmy na mszę, bo na basenie się przedłużyło (Jerzy był nie do zatrzymania, bo chociaż MIAŁ skrócić, TO "ONA w końcu zaskoczyła!" -> ona czyli Liliana). Przebieraliśmy się w sukienkę w aucie, a do kościoła wpadliśmy z mokrymi włosami. Wianek przetrwał i ma się dobrze. Patent pani kwiaciarki, żeby przechowywać go w mokrym materiale w lodówce sprawdził się doskonale. Wygląda równie dobrze jak pierwszego dnia. Za to Lilka jest bardzo zmachana. To było strasznie dużo emocji, ogrom przygotowań i prób, na które nałożyły się inne rzeczy, takie jak sukces na basenie, nowy materiał na zajęciach z pianina czy fala upałów.

Weekend (wiem, że to jeszcze jutro piątek ;), planuję więc na spokojnie. Niech się towarzystwo w sobotę wyśpi i dopiero wtedy będziemy myśleć co robimy. Wrzucę Wam mój szczypiorek. Jak co roku wsadziłam go do donic przed domem i on ma ciasno, więc nie idzie w cebulki, a zaczyna kwitnąć :) Kwiatki o dziwo nie pachną cebulą i będą się trzymać dość długo :)



22:30, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 maja 2017

-Sense8. Bardzo dobry serial. Coś takiego jak pierwsze sezony Heroesów. Jest grupa ludzi o specjalnych umiejętnościach, która musi się odnaleźć. I ktoś ich ściga.

Gepardzim krokiem zbliża się Dzień Matki. W niedzielę dzieci zabroniły mi wchodzić na strych. Przez tydzień. Bo coś tam szykują... Raz, przyznaję się, zajrzałam i odkryłam, że będzie sporo sprzątania jak mnie w końcu wpuszczą.

Wiem, że Łucja chce mi TEŻ kupić RÓŻĘ, bo była w kwiaciarni dowiedzieć się ile kosztują :) Natomiast Lilka robi jakąś laurkę w szkole. I nawet chyba wiem jaką, bo wczoraj zapytała się mnie, ile suszy się kwiaty. Tak w książce... Mówię, że długo, ale dlaczego pyta? A  ona na to, że ma do szkoły zanieść... Więc ja w nocy jeszcze kwiaty prasowałam, żeby miała na DZIŚ :))

<>

  • Łucja zgubiła kluczyk do szkolnej szafki, dostałam zamiennik na 6 godzin, wyrobiłam nowy i mam nadzieję, że to koniec dorabiania kluczyków w TYM roku szkolnym.
  • Lilka przepłynęła CAŁY/głęboki basen BEZ żadnych dodatków. Płetw, deski, czy rękawków.
  • Ja wymyśliłam SOBIE strój praczki na przedstawienie :) Googiel obrazy okazał się być bezcenny.
  • Na konkursie recytatorskim w przedszkolu Mieszko koniec końców powiedział wierszyk "Kotek"... Miauczy kotek, miau.... Do domu wrócił z dyplomem i breloczkiem.
13:19, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 maja 2017

- Moja instruktorka na siłowni. Ja tego nie widzę, ale skoro inni zauważają, to znaczy, że coś się zmienia :) Odparłam, że to od biegania. Chyba :)

Nadszedł okres przymusowej przerwy w zajęciach ruchowych poza domem, w tym biegania. Po pierwsze wszystko pyli z jakimś maksymalnym natężeniem. Wydawało mi się, że jest ok, nic się nie dzieje, bo oczy nie swędzą, ale jak wsiadłam do auta po ostatnim treningu, to przez kwadrans kichałam i smarkałam. I od 5 dni jestem już na tabletkach. Spać mi się chce non-stop.

Drugie, to rozwaliłam sobie tzw. przywodzidziel, czyli mięsień z tyłu/wewnętrznej strony uda. Biegałam i bolało. Z każdym kolejnym okrążeniem coraz bardziej, ale się sprężałam. A potem wsiadłam do auta, a pod domem okazało się, że nie mogę z niego wysiąść. Jeden dzień nie chodziłam, a całą komunię kulałam :) Tak więc przerwa. Aż skończy pylić, czyli jeszcze ze dwa tygodnie ;)

Na ostatnim treningu był fotograf, więc mogę sobie za to nostalgicznie popatrzeć. Jedząc TRUSKAWKI, bo nie dość, że są, to cena w końcu zrobiła się przyjaźniejsza :)

I czecia z lewej ;)

15:17, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 maja 2017
  • Polecony do sąsiadów Pani weźmie?
  • Wezmę. Nie było Pana w ubiegłym tygodniu... Dzisiaj który?
  • 22-gi. Nie było. co tam słychać?
  • Dobrze. Komunię miałam.
  • Dziecka?
  • No, tak. Środkowego. I rower jest. Pan zobaczy. Z kokardkami jeszcze.
  • Na bogato!
  • A co! I jeszcze komórka była.
  • Nie za wcześnie?
  • Pierwsza komunia, pierwsza komórka. Ach, i widzi Pan jakie białe kule nad oknami wiszą? Cały Biały Tydzień będą wisieć. To Pan przyniósł.
  • Lepiej nie mówić, że to z Chin.
  • A jakie to ma znaczenie? :)

Trochę powinno być luźniej w tym tygodniu, ale czekają nas wyprawy na msze, które na szczęście są późno i  nie nachodzą na inne regularne atrakcje. Ponadto ja mam PRÓBĘ w przedszkolu, bo na koniec trzyletniej edukacji Mieszka w tej instytucji rodzice robią występ DLA DZIECI. I powiem szczerze, ponieważ nie byłam na ANI jednym zebraniu w przedszkolu za czasów Mieszka (to w końcu ostatnie trzy lata) to chętnie w tym projekcie wezmę udział. Podziwiam panie wychowawczynie, uwielbiam to miejsce i chociaż tyle mogę zrobić. Próba miała być dziś, ale przełożono ją na środę. Występ mamy 2 czerwca, będzie to Kaczka Dziwaczka, a ja mam rolę praczki... :)

Apropo przedszkola... Dziś rano jak odwoziłam Mieszka, to akurat przyszła mama jego przyjaciela Oskara. Ależ to rakieta! Aż mnie z zazdrości skręciło. Miała taką krótką wąską sukienkę w biało-czarne pasy, opalona, długowłosa i wakacyjna. Wróciłam do domu i ja TEŻ nałożyłam letnią sukienkę. Niech się dotlenia to ciało, to od razu będzie inaczej wyglądać :)

<><>

Mam dla Was bardzo ładny obrazek - to fragment bajki: Jeżyk we mgle. Wiem, że wschodnie znaczki nie wszyscy czytają, więc uproszczone tłumaczenie:

  • Ja, zawsze, zawsze do Ciebie przyjdę. Co by się nie stało. Zawsze będę obok Ciebie.- powiedział niedźwiadek do jeżyka i zapytał- Czemu nic nie mówisz?
  • Bo wierzę- odpowiedział jeżyk

14:12, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 maja 2017

Wybrałam się z dziadkami na Targi Książek. Lada moment Dzień Dziecka i wakacje, więc będzie można leżąc na trawce coś poczytać. Dziadki TEŻ coś tam dla wnuków kupiły i wszystko co dojdzie dzieciom wklejam:

  • "Czasodzieje" i "Dwór" to dwie książki dla Łucji. Obie to fantastyka i obie są początkiem jakiejś serii. Zapowiadają się świetnie.
  • "Idol" to książka o Marie Curie Skłodowskiej. Taki quazi naukowy workbook. Bardzo fajne graficznie. To będzie dla Lilki, podobnie jak "Aisha i Wąż" (arabskie opowiadania), czyli coś co miałam w schowku mojej ulubionej księgarni od dawna.
  • "O chłopcu, który pożerał książki", to cudownie wydana, bogata w ilustracje historyjka dla chłopców. Młody dostanie też "Małego Asmodeusza", który po prostu był w astronomicznej promocji :)
  • Jest jeszcze "Moje cudowne dzieciństwo w Aleppo", czyli książka o dwunastolatce w Aleppo. Btw. Dochód ze sprzedaży książki idzie w całości na pomoc humanitarną do Syrii. Podoba mi się taka idea, zresztą książka jest poruszająca. To będzie dla Łucji od dziadków, ale dostanie to dopiero na urodziny w sierpniu.
  • I "Palinka", czyli coś dla mnie. Zamysł podobny do "łuskania fasoli" Myśliwieckiego, ale autorką jest Słowaczka.

<><>

Rozpoczęliśmy Biały Tydzień (przy komunii w sobotę Biały Tydzień zaczyna się w niedzielę i trwa do czwartku ;) Kwiatki z dziś należą do Mieszka (wszystko go ciekawi, więc jest szansa, że przez te kilka dni czegoś się nauczy i nie będzie takich kompromitujących pytań zadawał), który najpierw dociekał dlaczego ksiądz wszedł do szafy (konfesjonał) oraz czemu on nie może dostać czipsa (opłatek) :/

17:58, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 maja 2017

- American Gods, s01e03

Komunia to naprawdę piękna uroczystość i wielkie wydarzenie dla dziecka. Ja moją pamiętam i Lilka, chociaż jest taki niby luzak, to też będzie pamiętać. I to że rower dostała, i to że było TYLE przygotowań, i że tak wspaniale wyglądała. Sukienkę nałożyła o 9 rano (msza zaczynała się o 12-stej) i w tym samozachwycie postanowiła się POMALOWAĆ. Rano więc jeszcze była awantura, bo wymazała szminką sukienkę! Nie wiem jak to mi się udało, ale dałam radę z grubsza doczyścić :) Była cudowna pogoda, dzieci były przejęte i nawet przemiły pan katecheta się trochę rozluźnił, że wszystko GRA. Bo na próbach bardzo cierpiał, że nie jest idealnie :)

Zdjęć mało, bo ww tym roku bardzo pilnowano, by w kościele fotografowali wyłącznie fotografowie z akredytacją komunijną. Zdjęcia więc profesjonalne będą, choć nie wiadomo kiedy :) Rodzice i rodziny były wystrojone, tak że niektórych co to powinnam ich znać z wywiadówek, w ogóle nie kojarzyłam. Ślicznie było! :) Ach, a te włosy Lilki to są UŁOŻONE :)

19:58, lemon-granita
Link Komentarze (5) »
piątek, 19 maja 2017
  • Może dołożymy jeszcze jeden stół?
  • Będzie lepiej?
  • Tak. Nie będzie tak ciasno.
  • To niech będzie. Tu był już jeden pan od Państwa i ja pokazywałam mu zdjęcia jak to było dwa lata temu.
  • Kto był?
  • Tatuaż z pomidorem na przedramieniu.
  • To szef.
  • No właśnie się z mamą śmiejemy, że panowie to tak gastronomicznie te tatuaże mają :)
  • No ja mam ogórka.
  • Kolega widzę, że jeszcze bez tatuażu, czyli pewnie od niedawna pracuje?
  • To prawda.
  • I co będzie? Może kurczaczek?
  • Kolega by chciał pracować z nami bardzo, więc sobie na plecach zrobi wielkie logo firmy:)

Stoły ustawione. Kelner Liliany nie będzie miał wąsów, ale jeśli przyjedzie ten co dziś, to będzie miał wielką dziarę na przedramieniu z żabą galopującą na ogórku :) Idealnie dla Liliany :)

Rozsadzanie ;)

Kwiatów jak widać pełno, na strychu gotowe balony, które będą się tu przewalać i zdobić wejście do domu!

Macie jeszcze wianek :) Zrobiłam foto, bo gdyby nie dotrwał do jutra, to jest dowód, że BYŁ :D

18:13, lemon-granita
Link Komentarze (1) »
czwartek, 18 maja 2017

Liliana będzie prowadzącą w szkolnym radiowęźle :) Będzie prowadziła wiadomości "z ostatniej chwili" :0

<>

Był liścik od kuriera i są czekoladki! Zapakowałam pudełeczka dla gości (czekoladki+figurka) i kolejny punkt z przygotowań odbębniony! :) Za nami też ostatnia próba komunijna i ogólne sprzątanie domu. Meble też już porozsuwane, bo jutro rano przyjeżdżają goście od kateringu ustawiać stoły :)

<><>

Zaczepił mnie sąsiad i rozemocjonowany mówi:

  • Justynka, wiesz jaką miałem akcję?! Siedzę sobie w łazience a tam SZERSZEŃ. TAKI bydlak był!
  • Zabiłeś go?
  • Tak. Mogę Ci pokazać. Chcesz?
  • Niekoniecznie. Ale udało Ci się skończyć to co w tej łazience robiłeś?

:)

19:47, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 maja 2017

Matka Roku wpadła do kwiaciarni:

  • Chciałam zamówić wianek na komunię! Na sobotę. Za późno, czy jeszcze da radę?
  • Ja nie dam rady? Jaki ten wianek? Chce Pani katalog?
  • Wszystko jedno jaki. Jakiś najprostszy.
  • Taki? Rano w sobotę, albo lepiej w piątek wieczorem będzie można odebrać.
  • Super. Miałam taki plan awaryjny, że najwyżej będę jej kwiatki we włosy wpinać. Ja od razu zapłacę.
  • Może być płatne przy odbiorze.
  • Wolę teraz, bo ja na ogół jestem bez pieniędzy, a w tej chwili JESZCZE mam.
  • To może chce Pani do mnie do pracy? Akurat potrzebuję kogoś.

Taką dostałam rano propozycję :)

<><>

Na MAJ dla DOMU jest PATERA. Pojechałam do mojego ulubionego sklepu z kawą, po KAWĘ. Skończyła mi się, ja w domu nie piję, ale będzie impreza, może ktoś będzie chciał, więc muszę mieć. Wybrałam gatunek. Czarną, mocną, bez dodatków. Poprosiłam o zmielenie na drobno, bo to NIE do ekspresu, a zaparzania wrzątkiem w filiżance i wyszłam ze sklepu. I zniosło mnie do sklepu obok. Do "skorupek"... I były patery. I marzyłam o tych paterach od dawna, ale wcześniej żadna mi się nie podobała. Były szklane, albo gładkie, a tu akurat była dostawa takich w kwiatki... Nie wiem czy się przyda na komunię, ale Łucja chce robić Water Party i myślę, że babeczki z truskawkami na takiej paterze będą zupełnie inaczej wyglądać :)

13:00, lemon-granita
Link Komentarze (2) »
wtorek, 16 maja 2017

Wszystko pięknie ogarnęłam. Baa, nawet nogi w bonusie wydepilowałam, a wieczorem przerzuciłam również moje ubrania (tradycyjnie powstał worek ubrań moich i po dzieciach do wywalenia). Tylko po drodze pojechałam do Mieszka, który w poniedziałki po przedszkolu idzie do kolegi. I tak gadam z mamą tego kolegi i ona się mnie pyta:

  • Do jakiej Mieszko idzie szkoły?
  • Do tej naszej.
  • Ale nie ma go na liście...
  • Może babki w sekretariacie go nie wpisały? Szkoła jest na sąsiedniej ulicy, więc nie będziemy nic kombinować.

Niemniej jednak podeszłam dziś do sekretariatu, żeby to wyjaśnić. I usłyszałam:

  • Ale zapisywała go Pani?
  • Nie. Myślałam, że przedszkole go zapisze.
  • Nie ma go na liście. Rodzic musi zapisać. Rekrutacja już zamknięta. Dodatkowe zapisy będą 16 sierpnia.
  • Czy ju muszę, pisać jakieś podanie, że go nie zapisałam?
  • Nie. Miejsca są.

I to by było tyle mojej ŚWIETNEJ organizacji. Czujecie klimat, że nie zapisałam dziecka do szkoły?!? Ale za to nogi sobie wydepilowałam :/ Łucję CHYBA zapisywało przedszkole, z Lilką nie pamiętam, ale ja dużo wtedy kursowałam pomiędzy przedszkolem, szkołą, a psychologiem, zresztą z 2014-go większość informacji w głowie pozacierałam.

W kalendarzu sobie wpisałam, że 16 sierpnia SKŁADAM podanie i to jest najważniejsza informacja dnia dzisiejszego. Poza tym chcę uprać firanki, bo Klarens robił sobie na nich rodeo i są pozaciągane. A takie mokre łatwo rozciągnąć. Lilka ma próbę komunijną, ale pojedzie na nią z babcią, bo ja w tym czasie jadę z Łucją i Mieszkiem na basen. Od połowy czerwca basen jest zamknięty na przerwę technologiczną, więc chcę maksymalnie podgonić z nauką pływania.

<><>

Mieszko dostał w przedszkolu pochwałę, bo na pytanie co potrzebne jest malarzowi do tworzenia, odparł: INSPIRACJA :)

I fragment jego rozmowy z nieuświadomionym kolegą:

  • Nie wiesz co to jest BŁYSZCZYK?
  • Nie.
  • Błyszczyk służy do smarowania ust. Jak są SPIERZCHNIĘTE i chcesz żeby nie popękały. Rozumiesz?
  • Nie.
  • To taka szminka, ale mogą jej używać też chłopaki. Rozumiesz?
  • Tak.

:)

13:45, lemon-granita
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 15 maja 2017

Obudziłam się w nocy, żeby pójść do łazienki. Znowu śnili mi się muszkieterzy, ale tak mi się chciało sikać, że wstawiłam w to w fabułę snu i się obudziłam. Poszłam, siadłam i buch: zapalenie pęcherza :/ I to takie na maxa... No tak, wąskie spodnie, odsłonięte duże części ciała i taki efekt. Ach, i jeszcze zazdrosne spojrzenie, zupełnie zgrabnej sąsiadki: Justynka, jakie TY masz pośladki! Odpowiedziałam: Wiem, z różnych stron to słyszę. Dosłownie i w przenośni. :) I zostawiłam ją zamyśloną na sensem tego co powiedziałam... Dobrze tak czasem ludziom jakąś myśl podrzucić ;)

Zeszłam do kuchni, otworzyłam szafkę z lekami, łyknęłam przeciwbólowy i taki na TAKIE właśnie wydarzenia i wróciłam do łóżka. Chwilę się jeszcze zwijałam, ale po pół godzinie zasnęłam i rano obudziłam się zdrowa. Tabletki jeszcze będę chwilę brała, ale przyszło mi do głowy, że w naprawdę wspaniałych czasach żyjemy, że tak łatwo możemy się pozbyć takiego problemu. Po prostu wzięłam tabletkę i 4 godziny później byłam już sprawna.

A potrzebne mi to, bo plan zajęć jest rozbudowany. Byłam dziś na badaniu technicznym (miałam nadzieję, że to po komunii załatwię, ale w ubiegłym tygodniu przyszedł esemes przypominający i okazało się, że badanie miałam do 19-go), teraz rozmrażam lodówkę (żeby można było wstawić tort, bez ryzyka nasączenia go zapachem cebuli i kiełbasy), równolegle zawinę się (uda) w kawę i spróbuję przerzucić ubranka dziecięce (zimowe do kufra, letnie do szafek), bo rano okazało się, ze nie mają żadnych T-shirtów na wierzchu.

13:38, lemon-granita
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 maja 2017

- z wczoraj.

Ach, te imprezy dla dorosłych :) Warto być dorosłym, by je przeżywać :) Super mamy ekipę! I kolejne spotkania już są organizowane :D

 

No i chyba łupnęło lato :) Dzieciaki przywiezione od dziadków nie wracają z podwórka. Mała sąsiadka wystawiła stragan z lemoniadą (napój podrożał od ubiegłego roku :) Kreda, rowery i zabawy w chowanego. Króluje krótki rękawek, a ja drugi dzień pod rząd mam nogawki 7/8 :) Byłyśmy na polach po bez, chociaż cały czas trzymają mi się goździki, które kupiłam jeszcze w kwietniu :0 Łapię oddech, bo nadchodzący tydzień będzie załadowany na 200%!

<><>

Wczoraj:

Dziadek zabrał Mieszka na jakieś samochodowe pokazy, a panny pomagały babci w ogródku.



19:27, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 maja 2017

Po 21-szej wróciła Lilka. Zimno mieli strasznie. Na ZIELONEJ szkole dzieci ulepiły bałwana :0 Zdjęcia są. Wróciła też niemalże przed północą Łucja z jednodniowej wycieczki do Torunia. Co było największą klasową atrakcją? Zakupy w Tigerze. I pani przewodniczka straciła kontrolę nad sobą w kościele. Klasa Łucji jest naprawdę pyskata :/

Lila miała powiedziane: żadnych pamiątek. Miała sobie kupić coś do jedzenia. I jak wczoraj zaczęłam ją rozpakowywać to okazało się, że na dnie walizki jednak SĄ. PAMIĄTKI. Dla niej i dla siostry ;0 Oranżada strzelająca :)

Ach, no i panna pisała na wyjeździe pamiętnik :)

Odwożę za sekundę dzieci do dziadków, bo dziś wieczorem mam imprezkę. Moja ketlowa ekipa postanowiła się zintegrować, zarezerwowali pół knajpy, to i jestem zaproszona :) Lecę więc, bo atrakcji moc! :) Btw. American Gods niesamowite. Takie brudne, zmysłowe i oniryczne, ale naprawdę widowiskowe!

11:55, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 166

Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers