RSS
niedziela, 20 maja 2018

Podczas kiedy tysiące ruszyły na noc muzeów (wczoraj), a (dziś) równie okazałe tłumy brały udział w zawodach fitnessu (gdzie znajomi z mojej kettlowej ekipy zdobywali podium amatorów), ja się szkoliłam. Rozwijałam kompetencje jako przyszły pedagog. Chciałabym być w ten weekend wszędzie, ale maj jest bezwzględny i trzeba w tych atrakcjach niestety przebierać.

O czym się uczyłam? O motywowaniu. Jak wspierać, jak motywować i czy można przesadzić z poczuciem własnej wartości. Zrobiliśmy przegląd przez typy osobowościowe, przetoczyliśmy przez najnowsze teorie pedagogiczne i omówiliśmy mechanizmy emocji. Podobało mi się i w sumie to spróbuję się do wakacji wbić na jeszcze jedno podobne szkolenie.

 

Poza tym działo, się działo, w ten weekend! Cher odświętowała 72 urodziny (????), a książę Harry wziął ślub! Nie wiem czy pamiętacie, jak William brał ślub i pisałam, że Harry to większe ciacho? Cały czas tak uważam. A Panna Młoda jest śliczna oraz sensowna i nie to co Kate... Co to za baba, która rodzi trójkę dzieci pod rząd?? (no dobra, jeszcze jestem ja ;))) Trzymamy kciuki, piękna ta Nowa Para i było naprawdę wzruszająco (na retransmisjach :)

Mam dla Was jeszcze foteczkę z piątku. To była ścianka do selfie, która mi się strasznie spodobała. Dokładnie tak!!!. Skoro nie mamy analfabetyzmu (bo istnieje obowiązek szkolny), to oznacza, że WSZYSCY Polacy potrafią czytać :D

19:00, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 maja 2018

Dzisiaj w szkole jest Dzień Rodziny. To duża impreza, odpracowywanie 3 maja, na której mają się stawić wszyscy uczniowie. Parę lat temu gościem specjalnym była Margharet, a w tym roku dla dzieciaków zaśpiewa pewien popularny boys-band (polski), który Łucja zna. Jakby tego było mało będzie też występ muzyczny zerówki, czyli klasy Mieszka. Do tego loteria, dmuchańce i tym podobne atrakcje. Super!

Aaale, mnie niestety tam nie będzie bo zapisałam się na jedno szkolenie. Nie sądziłam, że się na nie dostanę, ale udało się. Dotyczy motywowania nastolatków. Jest dwudniowe, program wygląda świetnie, warsztaty też mogą być przydatne, lecz co najważniejsze jest bezpłatne :) Nie zagwarantowano nam wyżywienia (chociaż ma być bufet na parterze), więc od rana smażę kotlety z łopatki, kaszy gryczanej i szczypiorku (cd konsekwencji wczorajszego zakupowego szaleństwa). Będę siedziała tak ekskluzywnie z kanapkami jak osoba na wyszukanej diecie eliminacyjnej :)

O czym nas będą uczyć opowiem jutro, ale Wy dziś nie przegapcie Nocy Muzeów. To kolejna atrakcja, którą odpuszczam, ale coś za coś :)

09:10, lemon-granita
Link Komentarze (2) »
piątek, 18 maja 2018
  • Lila, a kto jest BFF* Alcesta?
  • Mikołajek, Łucja.

* BFF - Best Friend Forever

<><>

Maj to miesiąc zapchany wydarzeniami sportowymi i kulturalnymi. Mieć tylko czas oraz formę i można zaliczać kolejne koncerty, spotkania literackie i biegi. W maju wypadają też Targi Książek, na które staram się wpadać. Żałuję, że nie zabrałam tam dziś dzieci. Podobało by im się i miały mi to za złe. Aaale, dzisiaj mieli w szkole wielką galę: nadanie imienia szkole i obecność była obowiązkowa.

Czyli pojechałam SAMA i mam książki na Dzień Dziecka! Dla nich... i dla siebie. Miałam dylemat czy mogę sobie kupić na Dzień Matki perfumy, ale w ten sposób problem się SAM rozwiązał, bo po prostu kupiłam sobie trochę NOWEJ makulatury :) W zestawie są też dwa audiobooki. Ostatnio na potęgę ich słuchamy i znowu się w nie wkręciliśmy. Zaczęliśmy słuchać bibliotecznych Pozaświatowców i tak mnie pochłonęło, że ja jeżdżąc autem słucham sama, chociaż to książka dla dzieci (ten sam autor co Baśniobór). Na tej audio-fali doszły dwa audiobooki. Jeden z Europejskimi Legendami - wydawnictwa, którego mamy Mity Greckie i to chyba najlepszy nasz dziecięcy audiobook i Historia Pszczół. Tą druga słuchałam już w aucie w drodze na siłownię i podoba mi się.

Ponadto:

  • Łucja dostanie Ratując Sophie (kolejną część czegoś co lubi) i Nocnego Ogrodnika (pisarza, który jej odpowiada).
  • Mieszko dostanie Pingwina, który podobno jest absolutnie świetny, pięknie wydany oraz ma bardzo dużą czcionkę i Zagubionych. Ci Zagubieni to taka książka z zadaniami. Gość mi polecił, że 7-latkowi już się spodoba. Coś w stylu: idź do strony 13-stej, albo znajdź w domu coś tam, itd.
  • Najmniej hitowe są rzeczy dla Lilki, ale panna zachwycona Mikołajkiem zaczęła w końcu czytać i Łucja I TAK zawala ją lekturą. Dostanie więc I część Gustawa Gloom i Hermesa- bardzo bajkową i pięknie ilustrowaną opowieść o magicznym świecie.
  • Dla mnie jest Córka Króla Moczarów, a której babka mi powiedziała: że to ich zdecydowany hit wydawniczy i nawet papierowa torba z wydawnictwa jest z reklamą tej książki i Niedźwiedzia i Słowika, czyli baśń dla dorosłych.
  • Jest jeszcze Mały Poradnik Życia i stos katalogów wydawnictw, czyli rzeczy które dostałam. W tych drugich mam pozaznaczane CO JESZCZE... ;)



20:18, lemon-granita
Link Komentarze (7) »
czwartek, 17 maja 2018

Przyjemnie jest odczuwać, jak rozwija się medycyna. Miała Lilka to podejrzenie anginy, więc na wszelki wypadek już nic nie mówiła, nic nie jadła i przygotowała sobie zeszyt, w którym będzie do nas pisać jak straci głos (ona potrafi być melodramatyczna). Ale pojechałyśmy do przychodni, pani wsadziła patyczek do gardła, potem do jakiejś fiolki i 4 minuty później miałyśmy diagnozę, że żadna angina się NIE zaczyna. Nie ma bakterii za to odpowiedzialnej, a gorączka i senność mogły być spowodowane emocjami (tych u nas nie brakuje). Gdy dotarłyśmy do domu Liliana już była zdrowa (w sensie mentalnie :) Pewnie można było zaczekać, ale w weekend dzieciaki mają jakieś obowiązkowe atrakcje, ja szkolenie i trzeba by zacząć kombinować jak tu je można rozdzielić...

A potem zamiast pojechać na siłownię spędziłam dwie godziny w Urzędzie Skarbowym i na nic już nie mam czasu. Fryzjer mój i Łucji przechodzi na przyszły tydzień, za to wpadłyśmy w końcu na pomysł jakie atrakcje będą na jej urodziny (za miesiąc). No i zmieniamy temat imprezy.... Party odbędzie się nad wodą i początkowo planowałyśmy zrobić tematem syreny. Wszystko w niebieskościach i błękicie... Ale, tak naprawdę aktualne papiernicze kolekcje są pełne ptaków i papug i zrobienie wszystkiego w wariancie bardzo kolorowym: jasno zielonym, żółtym i czerwonym będzie dla nas łatwiejsze.

Ach, no i udało mi się znaleźć dwie fotki dziewczyn, które nadadzą się do kart rowerowych :) Bingo! ->odpada fotograf :)

14:50, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 maja 2018

 - Jerzy o Mieszku po lekcji pływania

Lilka cały czas niewyraźna. Ból głowy i wysoka gorączka. I NIC więcej. Wylądowałyśmy dziś u lekarza i na razie obserwujemy. Dok zaproponowała zrobienie testu na anginę (wynik jest w ciągu 5 minut) i jutro rano chyba to zrobimy. A tymczasem Łucja dalej obrażona, że ona MUSI chodzić do szkoły :)) Opowiedziałam jej, że jak byłam w jej wieku to pewnego razu mój młodszy brat nie poszedł do szkoły, bo był chory. A gdy wróciłam to mama siedziała na JEGO łóżku, tuż obok niego!!! Tak mnie ten widok rozeźlił, że chciałam zamknąć drzwi od  pokoju, ale oni to PRZEWIDZIELI i włożyli w zawiasy SZKOLNĄ gumkę. I ja złościłam się coraz bardziej, bo drzwi odskakiwały, a oni się śmieli :) I w końcu odkryłam co zrobili i nakrzyczałam na nich, że to bardzo dobra gumka!!! I tę moją wściekłość na NICH pamiętam do dziś :)) Ale historia jej NIE rozbawiła, bo jest zbyt zazdrosna :)) Mam więc nadzieję, że panna Liliana w magiczny sposób ozdrowieje i najpóźniej w piątek ją wyślę do szkoły...

<><>

Szkolna opowieść Łucji:

Pani powiedziała Natalii, że musi oddać pracę o talentach (taka kobyła, którą mieli napisać w domu), ale Natalia powiedziała, że "przecież już oddała". I na to Jędrek powiedział do pani: No to ma Pani problem i pani się na Jędrka zdenerwowała.

:)

18:29, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 maja 2018

O piątej rano do łóżka przyszła mi Lila. Bo boli ją głowa. Pęka... Pękać nie pękała, ale panna miała gorączkę. Powiedziałam: dziś zostajesz w domu, poczytasz Mikołajka (lektura). Łucja na to strzeliła focha, że jej "bólami głowy" nikt się nie przejmuje i w ramach buntu nie poszła na pierwszą lekcję. W końcu wypchnęłam ją z domu i pojechałam na jedną z nieprzewidzianych atrakcji na ten tydzień, czyli badanie techniczne Daczki. Auto nie jest do końca sprawne (należy wymienić hamulce i są luzy na czymś tam), ale gość podbił! I to jest bardzo dobra wiadomość :) A jak już w końcu wróciłam do domu zahaczając o rynek (fasolka tanieje, truskawki jeszcze średnio) panna Liliana w magiczny sposób ozdrowiała. Teraz co prawda postanowiła odespać tę nagłą pobudkę, ale to chyba akurat dobrze :)

I mamy kolejnego klona Dzióbka... Bo wyobraźcie sobie Dzióbek ZNOWU zaginął!!!!??! I początkowo nie zamierzałam nic z tym robić (już minęły 2 miesiące), ale każdą historię o pluszakach Mieszko zaczyna słowami: Miałem kiedyś SYNA. Miał na imię Dzióbek... Nie mogłam tego słuchać, więc zamówiłam kolejnego. Pewnego razu wszystkie się znajdą i nadamy im wtedy numery ;)

13:22, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 maja 2018

Panny przystąpiły do przygotowywania się do egzaminów na kartę rowerową! Łucja w zeszłym roku powiedziała: Phi, po co mi to, ale jak Lilka zaczęła się szykować i na dodatek okazało się, że gmina kupuje specjalne przenośne miasteczko ruchu drogowego (jak na foto) do zdawania egzaminów, to zdają OBIE :)

No i zaczynamy kolejny tydzień. Boję się powiedzieć, że może będzie luźniejszy, więc dorzucę, że koniec tygodnia BĘDZIE napięty. No i może wyrwiemy się z Łucją do fryzjera koło środy. Panna najstarsza wierci mi też dziurę w brzuchu o nowy telefon i bardzo mnie cieszy, że w jej klasie skończył się ten kretyński pęd za ajfonami :) Może więc pod choinkę dostanie ;)

Miaustra odsypia natomiast noc. Ta super łowna kotka w nocy poluje na muchy... Warto ją mieć w pokoju, bo ginie wszystko co lata i bzyczy :0

14:31, lemon-granita
Link Komentarze (4) »
niedziela, 13 maja 2018

Udało nam się w piątek z Lilką wyspowiadać i dziś panna miała rocznicę Komunii! Wszystko pięknie, ale maj to taki zapchany uroczystościami miesiąc, że wszyscy gnali gdzieś dalej. Podobnie jak my. Łucja chciała by podobnie jak na jej rocznicę podjechać do naszej ulubionej lodziarni, ale ona jest w centrum handlowym, a te dzisiaj są zamknięte. W ten sposób rośnie kolejna opozycjonistka tej reformy ;)

Rano umyłyśmy włosy i Lilka zażyczyła sobie wpięcie w nie kwiatu :) Bardzo to fajnie, że chciała coś zmienić w wyglądzie włosów :) Łucja dopilnowała, by strój Mieszka był STONOWANY i podsiadła mnie przy toaletce, bo ona też MUSIAŁA się pomalować. Dzieci w tym wieku są śliczne. I ci wiercący się na ławkach chłopcy i te szepczące i podziwiające swój wzajemny wygląd dziewczynki. Siedziałam z Łucją i Mieszkiem z boku i podziwiałam to wspaniałe towarzystwo :)

13:41, lemon-granita
Link Komentarze (2) »
sobota, 12 maja 2018

Wróciły zerówki z Zielonej Szkoły po 21-szej... Szybko do domu, do wanny, gdzie wysłuchałam opowieści z wycieczki (macie pojęcie, że odbyło się tam TO wyśnione PYDŻAMY PARTY?) i położyłam CAŁE towarzystwo spać... Booo... na dziś zaplanowałam nam wycieczkę do Magicznych Ogrodów!!! Byliśmy tam w 2014 roku (szmat czasu temu z kuzynostwem ) i rok później z dziadkami.  A Park Rozrywki się rozwijał, atrakcje dochodziły, więc trzeba było się wybrać znowu.

Główną niesamowitą nowością są podziemne tunele :) Wchodzą dzieciaki w jednym miejscu i jak susły wyskakują w drugim. Z domku, albo pnia drzewa. Bardzo fajne są te Magiczne Ogrody. To atrakcja na cały dzień. Się wybiegały, zmachały i wyszła nam bardzo fajna sobota. Po drodze coś zjedliśmy, kupiliśmy truskawki, a sądząc po ciszy jak zapadła po wejściu do domu, spać ich dziś położę o 20-stej :p

18:32, lemon-granita
Link Komentarze (2) »
piątek, 11 maja 2018

- podsłuchane na siłowni, rozmowa dwóch starszych pań

 

Obudziłam się w nocy z pytaniem: KIEDY jest czwartek??! I aż zasyczałam jak do mnie dotarło, że już minął... Co mieliśmy na czwartek? Spowiedź przed rocznicą komunii Liliany!!!! Nienawidzę, jak coś TAK mi ucieka :/ Ona też zapomniała: po szkole poszła do Mai (Maja adoptowała Stokrotkę), a potem pojechałyśmy na pianino. I zapomniałyśmy. Dziś rano napisałam do katechety co dalej i do spowiedzi jedziemy wieczorem. DZIŚ.

Na rynku jest już fasolka, która nawet jest droższa od truskawek. Ale po mikro porcji jednego i drugiego wzięłam. Mieszko wraca po 20-stej, dziewczyński czas spędziliśmy na jedzeniu pieczonych ziemniaków z grilla i oglądaniu "Mrocznej Wieży". To nowy film, gatunek fantasy, ale bałam się, że dla Młodego będzie zbyt przerażający. I dostałam wczoraj mms-a od wychowawczyni, więc bawi się CHYBA dobrze! :)

<><>

A na nie-deser, bo to obrzydliwe, mam dla Was dowód, że już rozpełzły się jaszczurki. Miaustra poluje na wszystko. Najsmutniejsze są małe ptaszki, ale jej ofiarami padają też inne małe zwierzaki. I wczoraj chapnęła jaszczurkę, a wiemy o tym po jej wymiocinach. W otoczeniu niestrawionej kociej karmy była zupełnie nie pogryziona jaszczurka. Musiała ją jakąś podrażniać, dlatego ją zwróciła, ale widok to dość paskudny...

16:11, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 maja 2018

Dziś skoro świt na Zieloną Szkołę pojechał Mieszko. Wczoraj zrobiliśmy zakupy (snaczki i mini MĘSKI żel pod prysznic), noc spędził w MOIM łózku, a rano zanim go obudziłam zrobiłam mu kanapki. Przed autokarem było szaleństwo emocji, ale jak w końcu się usadzili, to jako rodzice zgodnie stwierdziliśmy, że w nocy obkleją panią Beatę. Bo dla większości dzieci to pierwszy samodzielny wyjazd. Mieszko też u nikogo SAM nie nocował, bo nawet u dziadków zawsze jest z siostrami.

Rozczulił mnie rano jeden moment. Kiedy ja tak biegałam po kuchni on zszedł ubrany z góry i siadł na kanapie. Siadł taki skulony, embrionalny. Przypomniało mi się, że ja też tak siadałam. Jak jechaliśmy gdzieś z rodzicami, to oni się pakowali, mama robiła jakieś kanapki, a ja siedziałam taka skulona. Pamiętam ten moment :) A taki był rano tej mój cudowny karateka (wiecie, że on jest najlepszy w swojej grupie w tym opanowaniu kat-ów?):

<><>

Utknęłam gdzieś poza domem w wirze jakichś spraw i przyszedł esemes od Łucji: "Życie jest bez sensu". Odpisałam: "To włącz pralkę" (była załadowana, wystarczyło tylko wcisnąć przycisk). Niedługo później byłam w domu. Wchodzę a panna siedzi z kubełkiem lodów.

  • Wiem, że to nie TO, więc o co chodzi?
  • Nienawidzę matematyki.
  • Dodatkowej?
  • Tak.
  • Tylko do końca czerwca. Obiecuję.

Rzeczywiście nie leży jej pani z dodatkowej matematyki. Bardzo jej ten program wspomagający pomógł, ale ta końcówka idzie nam w bólach. Panna ma nawet taką tabelkę, gdzie niczym więzień odhacza sobie ILE jeszcze jej zostało :)

16:23, lemon-granita
Link Komentarze (3) »
środa, 09 maja 2018

Liliana wszystko wymawia "z angielska". Jechaliśmy ostatnio autem przez tę kresową Polskę i ona czytała szyldy na sklepach. W którymś momencie się mnie pyta:

  • Mamo, a co to jest DŻUBILA?
  • DŻUBILA? Skąd to wzięłaś?

Spojrzałam w bok i mnie olśniło:

  • Liliana, to jest JUBILER! A NIE dżubila!

Ale przekształca wszystko. Jej ulubiony sklep z odzieżą to MODŻAJTO, czyli Mohito, a za wizytę u dentysty (został wyrwany mleczak, bo od spodu już wyszedł stały) zażyczyła sobie DŻAPONKI... Po dżaponki, czyli japonki, może pojedziemy jutro :)

 

Zabawna jest też wymowa Mieszka. Siedział wczoraj na kanapie i dojadał kanapki ze szkoły. I słyszę jak woła:

  • Kanapka ruchu OPOLU!

Więc tak myślę z kuchni, skąd on kojarzy Opole? Może chodziło mu o kanapkę w polu? A przecież on NIE zawsze wymawia R i to miało być OPORU :)

I zapisałam się do Alergologa :) Na 10 września i bardzo się cieszę:) To wcale nie jest tak daleko :)

<>

Jeszcze wrzucę Wam historię o Łucji. Spotkałam mamę jej kolegi. Jędrek, to NIE tylko klasowy, ale i szkolny Casanova, a jego mama w Łucji widzi przyszłą synową... I tak gadamy i ona się mnie pyta, czy Łucja nie jedzie na jakieś kolonie, bo żaden kolega Jędrka nie jedzie. Mówię, że w tym roku nie wysyłam, ale dziewczyny były rok temu i bardzo chcą jechać, więc za rok wyślę. Potem wróciłam do domu i mówię do panny:

  • Łucz, załatwiłam Ci wyjazd na kolonie. Za rok. Zgadnij z kim.
  • Z kim?
  • Z Jędrkiem...
  • NIENAWIDZĘ CIĘ!!! Muszę napisać to Zuzi! :)

I poleciała do komórki. Po chwili zeszła i mówi: Zuzia, mi zazdrości :DD

13:57, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 maja 2018
  • Łucja, pójdziesz ze mną do spowiedzi? I z Lilką?
  • Nie. Pójdę jak Mieszko będzie szedł do komunii.
  • Przecież Ty nie masz żadnych grzechów. To szybko pójdzie.
  • A Ty masz?
  • Ja coś tam mam.
  • Jakie?
  • No, chociażby to, że nie planuję wchodzić w związek małżeński.
  • To jest grzech?
  • Nie wiem. Chyba to nie do końca prawidłowe.

Rozciągnęłam się wczoraj rano w łóżku z myślą, że oto TYDZIEŃ, kiedy nic się nie będzie działo. I nie ma nic, o czym powinnam pamiętać. I zawsze (ZAWSZE) jak tak zrobię, to wszystko nabiera tempa. Poszłam sobie na siłownię i nie działała drukarka (by wydrukować moją umowę), więc byłam trochę dłużej i Lilka prawie sama poszła do szkoły (w sensie nie wyprawiana ze śniadaniówką). Potem weszłam na bieżnię, podkręciłam sobie tempo i zadzwonił stary znajomy z taką sprawą, o której myślałam przez kilka kolejnych godzin. A potem dzieci poszły na tańce. Zaczęłam rozmawiać z jedną z mam z klasy Mieszka i ona mówi, że szkoda, że Julka nie jedzie na zieloną szkołę. Więc mówię, że może jeszcze się namyśli, bo ma chwilę czasu. A ona mi na to, że przez 3 dni nic się nie zmieni. Bo okazało się, że Mieszko w czwartek jedzie na zieloną szkołę (???!!???). BĘC!!! Wszystko dlatego, że były dwa terminy zielonej szkoły. Oba wpisałam do kalendarzY, ale zanotowałam, że aktualny jest ten z końca maja... A to już!!!

Potem na e-dzienniku przyszedł meil od katechety, że spowiedź dla rodziców (przed rocznicą komunii Liliany) jest w czwartek i przypomniało mi się, że muszę TEŻ zrobić Lilce badanie krwi. Dziś rano byłyśmy w przychodni, bardzo źle panna to pobieranie zniosła i musiałyśmy chwilę posiedzieć w gabinecie żeby nie zemdlała. Ale już zjadła duże śniadanie i poszła do szkoły. A ja byłam na rynku i mam KWIATY.

Takie właśnie zawsze miała w ogródku moja babcia i takie moja mama często wstawiała do wazonu! Zgooglałam i nazywa się to botanicznie: goździk kamienny (tak go czasem Lutka nazywała), ale babcia mówiła po prostu na nie: kwiatki :)

11:39, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 maja 2018

- Długi wrześniowy weekend (2013)

W epoce przed dziećmi myłam moje auto ręcznie. Nie ze względów ekonomicznych, lecz by NIE porysować karoserii (?). A moim ulubionym samochodowych kosmetykiem był... nabłyszczacz do opon! Cudowne :) I pamiętam, że poznałam kiedyś gościa, który był z Włocławka. Miasto utrwaliło mi się dobrze, bo opowiadał, że jest taka trasa na peryferiach, którą jak się jedzie po zmierzchu, to się zgarnia do świateł TYLE owadów, że potem może dłutem je z maski ścierać :)

No więc, nie wiem gdzie moje auto tyle owadów załatwiło, ale jak przystąpiłam dziś do mycia (tym razem NIE ze względu na mikro urazy lakieru) to też oskrobałam się za wszystkie czasy. Nic z tego oszałamiającego efektu zostało. Brzoza pyli tak, że wszystko pokrywa żółtym pyłem.

<>

Podpisałam na siłowni umowę na 2 miesiące. Mam dość tego kombinowania i szukania bezpłatnych treningów. Nie będę mieć zajęć grupowych, ale mam rozpisany program pracy na urządzeniach. I jakoś do wakacji doleci!

<>

Zobaczcie jakie zabawne tabliczki przyczepili u Mieszka pod szkołą. Rzeczywiście rodzice podjeżdżają, maluch wyskakuje, przechodzi przez furtkę, a tam już przejmują go panie woźne. Idzie to wszystko sprawnie, nie ma co odprowadzać dalej :)

17:55, lemon-granita
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 maja 2018

W bonusie umyłam szybki w kominku. Wiem, że jest dużo kobiet, które robią to regularnie (Lutka), ale ja zrobiłam to pierwszy raz od dwóch, a może i od trzech lat... Znalazłam nawet płyn do mycia kominków, ale wysechł, więc umyłam zwykłym czymś do szyb. Idealnie nie jest, ale to i tak gigantyczna zmiana do tego co było!

I zarasta mi ogródek. Z jednej, z drugiej i trzeciej strony wchodzą mi w światło rośliny sąsiadów. Nachylają się nad moją działeczką i strefa słońca jest coraz mniejsza. Jak się rozkładam z kocem, to co chwila muszę się przesuwać razem ze słoneczną plamą... Tak jakby tunel te rośliny chciały sobie zrobić :0 Planem na kolejną labę z jest więc przycinanie TEGO tego z jakiejś drabinki (bo to wysoko nade mną te rośliny tak kombinują).

...Szykujemy się do kolejnego tygodnia! Lilka to miała 2 tygodnie laby (tydzień zielonej szkoły i majówka), a Łucja niewiele mniej. Lekcji żadnych nie odrabiały, więc to takie mini-wakacje były!

19:35, lemon-granita
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 189

Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers